Zmienić świat

Teraz kiedy dołączyłem do społeczności Pięknego Umysłu, dzięki uprzejmości pomysłodawcy wortalu, JaPie, mam świadomość, że słowa, które piszę będą miały większą siłę rażenia niż miałoby to miejsce w ramach mojego prywatnego bloga. Nie spodziewałem się tak znakomitej oprawy, która wprowadza Was do moich treści. Idea fsociety z serialu Mr Robot jest mi bardzo bliska. Jest kilka takich momentów tej opowieści, w których główny bohater serialu wypowiada słowa: „chcę zmienić świat”. Chciałbym przyznać się Wam do tego, że jest mi to postawa dobrze znana. Zachowując dystans wobec tych słów, mam jednak świadomość powagi sytuacji. Od kiedy w moim życiu wrażliwość zaczęła się gwałtownie rozwijać i doszło do momentu, w którym grała już pierwsze skrzypce chęć zmiany tego jak wygląda świat stała się wręcz moim celem. W tamtym czasie, ze względu na ówczesną dojrzałość liczył się jedynie cel i wszystkie emocje, które wiązały się ze świadomością jego istnienia. Nie miałem koncepcji, pomysłu. Wiedziałem jednak, że muszę to zrobić. To wypływało z najgłębszych obszarów mojego serca. Nie byłem w stanie zaakceptować tego stanu rzeczy jaki zastałem ucząc się świata i panujących w nim reguł od najmłodszych lat. Powszechna pogarda dla słabości, niskie standardy moralne wśród większości społeczeństwa, duch destruktywnej rywalizacji wszczepiany ludziom od dziecka, pogoń za dobrami materialnymi jako próba wypełnienia pochodzącej ze środka pustki to z mojego punktu widzenia najgorsze zjawiska, które stanowią o mojej – jak mi się jednak wydaje – pesymistycznej wizji świata. Czy w obliczu tych zjawisk dziwne jest to że my chorujący psychicznie jesteśmy w ten a nie inny sposób traktowani przez resztę, zdrowych, funkcjonujących bez diagnozy ludzi? Moim zdaniem nie jest. Nam za to jak wygląda świat obrywa się po prostu mocniej niż przeciętnym ludziom i ten fakt plasuje nas niestety w sferze marginesu społecznego. Ludzie pochłonięci pędem i wynikającymi z niego problemami, które przygniatają ich bardzo mocno,  nie mają po prostu w sobie przestrzeni na to żeby przynajmniej spróbować nas zrozumieć. Można próbować nawet ich usprawiedliwiać tym, że sami walczą. Różnica polega jednak na tym, że problemy, które ich dotyczą znajdują zrozumienie wśród ogółu, bo są to problemy powszechnie znane, akceptowane społecznie i rzadziej niż nasze wiążą się ze wstydem wynikającym z tego, że ma się z nimi do czynienia. Dlatego właśnie jest im łatwiej. Nas lepiej jest nie dostrzegać  a fakt o tym, że istniejemy, bezpieczniej pomijać, „nie zawracać sobie tym głowy”.

To, że napisałem o tym, że można próbować usprawiedliwiać społeczeństwo za postawę, którą wobec nas przyjęło nie oznacza, że zamierzam to robić. Jestem człowiekiem. Byłem nim nawet wtedy kiedy przez 5 lat wydawało mi się, że straciłem wszelkie ludzkie przymioty. Pamiętam co czułem i jak wyglądało moje codzienne życie. Pamiętam z jakimi postawami wobec mnie miałem okazję się spotkać. Na podstawie tego wszystkiego dochodzę do wniosku, że to nie może tak dłużej wyglądać. Ja w tej chwili czuję się lepiej, moje cierpienie dobiegło końca i myślę, że przynajmniej na jakiś czas będę od niego wolny. Mam jednak świadomość, że tych, którzy cierpią w tym momencie jest bardzo wielu i bardzo wielu jeszcze nie uniknie tego cierpienia i kiedyś wkroczy na jego drogę. Ci wszyscy ludzie potrzebują pomocy. To jest ta chwila kiedy ci silniejsi powinni zwrócić się w kierunku tego problemu. Od nikogo niczego nie oczekuję, sam chcę podjąć się tego zadania na tyle na ile pozwolą mi moje możliwości. Nie sądzę żeby udało mi się zmienić cały świat i już „wyleczyłem” się z tego pragnienia. Teraz podchodzę do tego w ten sposób, że są obszary, w których aktywność ludzi zdolnych do zaangażowania się i oddania sprawie wymagające podjęcia odpowiednich działań. Ja chcę się zobowiązać do tego, że taką postawę przyjmę. Jedyne co może mnie powstrzymać to to, że choroba może o sobie przypomnieć a wiem, że ona potrafi się ze mną rozprawić tak brutalnie, że znowu będę musiał skupić się jedynie na realizowaniu najprostszych czynności, które zapewnią mi przetrwanie z dnia na dzień i zwyczajne utrzymanie się przy życiu. Dopóki to jednak nie nastąpi będę cały swój potencjał twórczy kierował właśnie w tę stronę aby zmienić coś w naszej sytuacji, sytuacji osób chorujących psychicznie. To czego podjąłem się jeszcze przed przystąpieniem do społeczności Pięknego Umysłu to napisania wiadomości e-mail do dyrektor do spraw publicystyki i informacji mojego lokalnego radia. Już wtedy, zanim dostałem tę możliwość od JaPy, postanowiłem podjąć konkretne kroki w tym celu aby moje przesłanie, a więc nadzieja na wyzdrowienie dotarła do jak najszerszego grona odbiorców. Nie wiem co przyniesie to działanie. Nie wiem na ile ta sprawa okaże się ważna dla przedstawicieli tej lokalnej rozgłośni radiowej. Ze spokojem ale i nadzieją patrzę w przyszłość. Nawet jeśli to się nie uda to to ponad wszelką wątpliwość nie będzie moje ostatnie działanie w kierunku choćby próby zmiany naszego społecznego statusu. „Jak nie drzwiami to oknem”. Nie rozumiałem tego dopóki nie poczułem, że jest coś o co naprawdę warto walczyć. W trakcie choroby dokonała się we mnie przemiana, która spowodowała, że z bardzo zalęknionego człowieka stałem się funkcjonującym z o wiele mniejszymi ograniczeniami. Nie będę czuł skrępowania w szerzeniu tego tematu i muszę przyznać, że tego wstydu, którego pewnie wręcz oczekują od nas osoby zdrowe już nie czuję. Jestem od tego wolny a to zobowiązuje mnie do podjęcia realnych działań, które będą miały na celu zmianę również Waszej postawy, która w wielu przypadkach na pewno wiele dobrego po ludziach się nie spodziewa i każe problemy, które są wpisane w naszą naturę ukrywać. Nie mam przy tym chęci do tego żebyśmy epatowali tym, że jesteśmy chorzy i że to nas uprawnia do tego by oczekiwać podziwu i traktowania nas lepiej niż innych. To na co zasługujemy automatycznie to szacunek. Nasze cierpienie i walka z chorobą, do tej pory toczona w samotności i wstydzie, zasługuje na szczególne uznanie naszych zasług i zdolności do znoszenia niewyobrażalnych cierpień związanych z przebiegiem choroby psychicznej. Zasługujemy na to by iść przez życie z podniesioną głową. Wiedząc, że istnieją tacy ludzie jak JaPa widzę i mam pewność, że w tej postawie nie jestem osamotniony. Mogę Wam tylko zdradzić, że głęboko wierzę w to, że uda się realnie zmienić naszą sytuację. I na tym zamierzam się właśnie teraz skupić. Jestem przyzwyczajony do podnoszenia się po porażce, więc łatwiej będzie mi znosić negatywne nastawienie osób, które pewnie staną na drodze ku zmianom. Nie pompuję balona, nie ekscytuję się nadmiernie. Wiem, że trzeba to po prostu zrobić a inaczej niż wykonując konsekwentnie pewne ruchy, drążąc kroplą skałę tego się nie osiągnie. Mogę Was tylko prosić o mentalne wsparcie. Jestem osobą głęboko wierzącą, znam siłę modlitwy i jej również ze względu na swoje przekonania poświęcę wiele czasu. Czuję, że to się uda. Tak po prostu.

Chciałbym jeszcze za pośrednictwem tego utworu wprowadzić Was w klimat, który towarzyszy mi podczas gdy piszę tego posta. Choć uważam, że niekoniecznie najlepszym rozwiązaniem jest czekać to zdaję sobie sprawę, że wielu nie ma innej możliwości. I właśnie o nich warto walczyć. Oto link: http://bit.ly/1imQyQd

Mój blog w ramach wortalu PieknyUmysl.com można zobaczyć pod tym adresem: http://pieknyumysl.com/wp/blogs/fsociety

DSCI2540

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: