Życie z ograniczeniami

W każdej sytuacji, kiedy mamy do czynienia z zaburzeniem czy chorobą psychiczną musimy, jako zmagający się z nimi, liczyć się z ich konsekwencjami w postaci ograniczeń. Nie jest inaczej w przypadku dolegliwości fizycznych jednak w przypadku problemów z naszym funkcjonowaniem psychicznym skutki są jeszcze bardziej zauważalne i jeszcze bardziej doniosłe a to dlatego, że z niezwykłą skutecznością wnikają w naszą DSCI3701 bwcodzienność. Jesteśmy z nimi złączeni, nie da się przed nimi uciec. To przecież umysłem postrzegamy otaczającą nas rzeczywistość. Kiedy umysł jest w jakikolwiek sposób „zainfekowany” czy to lękiem, czy znacznie obniżonym nastrojem, zaburzeniami funkcji poznawczych czy natręctwami „zainfekowane” jest wszystko. Dochodzi do sytuacji, że to właśnie zaburzenie czy choroba decyduje o nas a my niejednokrotnie jesteśmy pozbawieni większego wpływu na to co wtedy dzieje się z nami. Choroba jest nami a my jesteśmy chorobą. Inaczej jest kiedy mamy np. problem z nogą, bólem fizycznym. Staramy się oszczędzać, unikać aktywności, które nie są dla nas korzystne w takiej sytuacji. Musimy z pewnych rzeczy rezygnować i dla wszystkich jest to normalne. To co różni problem ze zdrowiem psychicznym od tego fizycznego to właśnie to, że w przypadku tego drugiego sposoby radzenia sobie z sytuacją nie dziwią nikogo z naszego otoczenia, bo z tymi problemami ludzie są oswojeni.  Ból nogi może być dotkliwy ale to, że jest łatwy do zrozumienia przez otoczenie daję nam przynajmniej tę swobodę, że nie musimy się martwić tym co pomyślą sobie o tej dolegliwości nasi bliscy, znajomi. To jest różnica nie do przecenienia. Będąc wielokrotnie hospitalizowanym miałem możliwość obserwowania tego jak bardzo współpacjenci , nie dość, że męczą się, cierpią to jeszcze obwiniają się za to, że mają problem z psychiką. Ciężko mi pogodzić się z takim stanem rzeczy. Tak nie powinno być. I właśnie dlatego powstał ten wpis. Chciałbym za jego pośrednictwem przynajmniej spróbować wpłynąć na to jak sami chorujący traktują swoje problemy. Nie każdy potrafi przyjąć taką perspektywę, którą ja przyjąłem automatycznie. Dla mnie to, że doświadczałem bardzo silnego cierpienia stało się powodem wystarczającym do tego, żeby zdjąć z siebie ciężar krążących stereotypów, które tak brutalnie klasyfikują naszą słabość. Czy to czego doświadczamy nie jest dla nas dostatecznie przykre żeby dokładać sobie dodatkowych zmartwień? Zwracać uwagę na to jak będą patrzeć na nas inni? Wiemy, że przy obecnie panującym poziomie zaznajomienia społeczeństwa z powagą naszych problemów próżno szukać empatii. Ale niezmiernie ważne jest to żebyśmy przynajmniej my sami byli swoimi sojusznikami. Żebyśmy potrafili spojrzeć na siebie ze zrozumieniem i żebyśmy potrafili być dla siebie łagodni. W wielu sytuacjach i tak jesteśmy zdani tylko i wyłącznie na siebie. Zanim dojdzie do zmian w tym jak postrzega nas społeczeństwo upłynie z pewnością jeszcze trochę czasu. A my potrzebujemy siły i wytrwałości już teraz. Zadbajmy o siebie przynajmniej porządkując swoje przekonania na temat naszych zmagań dodając sobie otuchy, bo przecież my sami najlepiej wiemy przez co przechodzimy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: