Rzetelna diagnoza

Od samego początku moich problemów starałem się znaleźć odpowiedź na to co mi tak naprawdę dolega. Nie byłem zorientowany w psychiatrycznych jednostkach chorobowych ale kiedy problemy zaczęły mi uniemożliwiać codzienne funkcjonowanie nawet na jego najniższym poziomie poczułem, że muszę poznać odpowiedź na pytanie: co mi jest? Tak zaczęły się moje poszukiwania. Oczywiście bazowałem na „wiedzy”, po którą można było sięgnąć z domu a więc zacząłem przeszukiwać internet. Nie byłbym w stanie sięgnąć do prawdziwego, rzetelnego źródła a więc do podręcznika dla studentów medycyny ze względu na objawy, które polegały między innymi, o ile nie przede wszystkim na tym, że nie byłem w stanie funkcjonować na przedchorobowym poziomie intelektualnym. Moje objawy określałem jako utratę: osobowości, intelektu, wyobraźni i emocji. Brzmi dziwnie prawda? Dla mnie w sumie to już nie jest nawet dziwne, bo udało mi się znaleźć potwierdzenie występowania takich stanów na forach internetowych po przeczytaniu bardzo przejmujących wpisów ludzi, którzy borykali się z podobnymi do moich doznaniami. Dla kogoś kto nigdy nie przeżył problemów z psychiką i to właśnie w tak drastyczny sposób, stany opisywane przez chorych mogą wydawać się wręcz absurdalne. Teraz wiem, że to nie jest żaden absurd a bolesna rzeczywistość. Najgorsze jest to, że kiedy dochodzi do problemów, które przekraczają ścisłe wytyczne definicji akademickich to sami specjaliści mają problem z określeniem problemu. Tak było i nadal jest w moim przypadku. Otrzymałem w zasadzie wszelkie możliwe diagnozy. Od zaburzeń psychicznych w stopniu łagodnym, umiarkowanym i ciężkim przez wszystkie choroby psychiczne od choroby afektywnej dwubiegunowej, choroby schizoafektywnej po schizofrenię paranoidalną. W przypadku tej ostatniej stwierdzono dodatkowo „niekorzystny przebieg”. Kurczę, zastanawiam się teraz po co to wszystko jest? Pojawia się żal do specjalistów o ich powierzchowność. Brak zaangażowania. Bagatelizowanie. Rozumiem, że pacjent jest jedynie pacjentem jednym z wielu ale przecież problemy z psychiką nawet w jej najlżejszych przejawach potrafią być naprawdę uporczywe nie wspominając o tym, że dla mnie to wszystko było wielką życiową tragedią.

DSC_9442 bw

Moja najbardziej aktualna diagnoza to schizotypowe zaburzenie osobowości. Ona łączy w sobie w zasadzie wszystkie sugestie różnych specjalistów na przestrzeni 5 lat mojej choroby. Z pełnym przekonaniem nazywam to co się ze mną działo chorobą pomimo tego, że problem, na który wskazano nazywa się zaburzeniem osobowości. Stopień nasilenia objawów był tak trudny do wytrwania, że pisząc to teraz szczerze czuję – pisząc nieskromnie – podziw wobec tego jak udało mi się znieść te wszystkie dolegliwości. W tym kontekście bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że zdarzyli się w mojej historii również tacy specjaliści, którzy podejrzewali mnie o złe intencje w tym o symulowanie objawów i korzystanie z nadmiernej wiedzy dotyczącej psychiatrii, ponieważ posługiwałem się w rozmowach z nimi fachowymi terminami. Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć zaangażowanie pacjenta w proces wychodzenia z choroby, próby zaradzenia na tragedię, która go spotkała? Poczułem się naprawdę bardzo dotknięty tym, że próbowano insynuować, że udaję. Ciężko mi uwierzyć w to, że rzeczywiście można było na mnie w ten sposób spojrzeć. Pewnych doświadczeń odwrócić się już nie da, zapadły we mnie bardzo głęboko. Problem stanowi to jak sobie mogę z tym poradzić. Pojawia się chęć zwrócenia uwagi na różne aspekty mojego przypadku specjalistom traktującym mnie jako symulanta. Co jednak mógłbym w ten sposób osiągnąć? Sprawiedliwość? Mnie zależy chyba jedynie na należytym szacunku, bo w zasadzie nadszarpnięto moje dobre imię.

 

Teraz kiedy jestem pacjentem fantastycznego specjalisty, pana profesora Andrzeja Czernikiewicza czuję się lżej, ponieważ otrzymałem zrozumienie i szacunek właśnie. Dwu i pół letnia historia leczenia u profesora przyniosła efekt w postaci remisji na naprawdę zadowalającym poziomie. W tej chwili czuję się o wiele lepiej jednak ciągle doświadczam niemocy w niektórych obszarach funkcjonowania i boję się, że to mogą być zwyczajnie konsekwencje wynikające z mojej diagnozy a więc związane z przebiegiem schizotypowego zaburzenia osobowości. W takich chwilach sam sięgam myślami do mojego poprzedniego wpisu „Życie z ograniczeniami”, ponieważ pojawia się frustracja spowodowana poziomem życia na jaki mnie stać w związku z objawami, trudnościami jakich doświadczam.

 

Podsumowując chciałbym zwrócić uwagę na to, że kwestia diagnozy w psychiatrii jest sprawą bardzo trudną ale jednocześnie bardzo ważną. Jak się okazuje nie tylko dla specjalistów ale również dla samego chorego, który potraktowany w specyficzny sposób może po prostu poczuć się dotknięty. Mam szczerą nadzieję, że moje słowa trafią również do specjalistów z zakresu psychiatrii dlatego podkreślam tutaj również stanowisko pacjenta. W tym miejscu warto przytoczyć słowa profesora Antoniego Kępińskiego, który określił chorych jako tych, którzy: „więcej czują i inaczej rozumieją dlatego bardziej cierpią”. Jakkolwiek w tej chwili uważam swoje procesy pojmowania za osiągające normę to jednak wiem, że mam na swoim koncie reakcje głęboko nieadekwatne i nie mam wcale pewności, że takie nie przytrafią mi się w przyszłości. Chciałbym wtedy spotkać się ze zrozumieniem ze strony otoczenia. Zwracając się jednak również do innych chorych chciałbym zachęcić do odwagi w walce o swoje zdrowie nawet jeśli napotkacie na swojej drodze sprzeczne informacje dotyczące Waszego stanu zdrowia. Poleganie na jednym specjaliście uważam za niewłaściwe i bardzo ograniczające, dlatego warto starać się o konsultacje. Znam również inne ale choćby mój przypadek świadczy o tym, że jest możliwe uzyskanie poprawy nawet w sytuacjach kiedy stwierdza się „niekorzystny przebieg choroby”.

 

Może naprawdę uda się uzyskać poprawę w zakresie stosunku do nas chorujących i to na naprawdę szeroką skalę? Kto wie. Siła moich marzeń jest ogromna i potrafi przybrać naprawę imponujące rozmiary. Wystarczyłoby zarazić kogoś moim entuzjazmem choćby w małym stopniu  – na początek. Zdrowie dyktuje warunki. Nie jestem w stanie dokonać niczego ponad siebie. Moje myśli krążą jednak bardzo mocno wokół psychiatrii. W zasadzie to już mogę nazwać się ekspertem przez doświadczenie. Dochodzi jednak specyfika mojego sposobu postępowania, która opiera się na samotnictwie i chęci działania w poczuciu niezależności. Wierzę jednak, że i to da się konstruktywnie spożytkować.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Rzetelna diagnoza

Dodaj własny

  1. Jestem pełna podziwu dla Pana za walkę która Pan toczy każdego dnia o siebie,chciałbym przekonać mojego syna do wiary w lepsze jutro.Czas działa na jego niekorzyść, zero wizyty u lekarza a o farmakologi nie ma mowy.Nie widzi problemu mimo pobytu w szpitalu po próbie samobójczej i diagnozy „schizofrenia”.Jestem bezradna jak cała reszta rodziny,wypatrujemy lepszego jutra…które jest utopią.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: